Instagram przychodzi z pomocą

Krótka historia miłości…

Motywacja to kapryśne stworzenie z którym relacje mam różne 😝 Na początku roku jestem śmiertelnie zakochana z wzajemnością – mogłabym przenosić góry na fali tej miłości. Tak mniej więcej po 20 dniach ona zaczyna o mnie zapominać, ja z resztą o niej też… Niby smutno, że sobie odchodzi ale jak w każdej miłości, żeby była zdrowa trzeba przestrzeni, prawda?? 🤔 Po kilku tygodniach budzę się rano i nie wiem gdzie ona jest – smutno mi, że znów nam nie wyszło. Próbuję znów ją gdzieś spotkać, szukam w książkach, prasie, na szkoleniach… Nie ma… Został po niej tylko zapach… Słodki, kuszący, dający nadzieję na więcej i pustka… Rok się kończy. Siadam nad mapą marzeń. Mimo, że od czasu kiedy ją widziałam ostatnio minęło dużo czasu, widzę, że rok nie poszedł na marne – szukając jej zrobiłam po drodze wiele ciekawych rzeczy. I wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w drzwiach staje „Ona” Moja ukochana… Taka piękna, w jej oczach widzisz całe swoje lepsze życie ❤️ Nie! Tym razem Cię nie stracę! Nie zgubię w codzienności i szarzyźnie dnia… Strzela korek od szampana – stoimy ramię w ramię. Witaj kochana Motywacjo…proszę zostań ze mną na zawsze…

Po co ta „Krótka historia miłości” i co ma do tego Instagram?? Jeśli ktoś ma takie „loty” z panną Motywacją jak ja – nie można jej dawać za dużo przestrzeni. Wystarczy chwila nieuwagi i ucieka. Moje założenia na ten rok to #lowbuy – czyli reżim zakupowy i #oczyszczamprzestrzen – czyli wprowadzanie coraz mocniej minimalizmu w moje 4 kąty. Jest początek roku i zapał mam na maksa – ale jeśli chcę pannę Motywację zostawić przy sobie na dłużej 💓 muszę znaleźć partnerki w zbrodni 😆🙈 Łatwiej jej pilnować we dwie albo w 10 osób 😆 Na moim Instagramie (Pinezkablog) i Facebooku (Pinezka) biorę udział w wyzwaniu #lowbuy i #oczyszczamprzestrzen.

Czym jest #lowbuy i na cholerę mi to 😆?

Nie jestem nauczona zarządzania finansami. W zasadzie to kiedy dostaję premię mam wrażenie, że o moim przelewie wie każdy sklep internetowy 🙈 minuta z telefonem w ręku i już 100zł wsiąkło… I naprawdę nie o to chodzi, że zarabiam mało i nie styka – zarabiam dobrze, ale nie wiem gdzie ucieka kasa. Pod koniec roku zawsze jestem na siebie zła, że nie ogarniam na takim poziomie jak powinnam. W tamtym roku starałam się „na czuja” nie kupować i kontrolować wydatki, ale oczywiście przy wakacjach poszalałam a potem poszłooo 💸 W tym roku trafiłam na #lowbuy – czyli reżim zakupowy, który w przeciwieństwie do #nobuy jest znacznie dla mnie rozsądniejszy. W #lowbuy zakładasz reguły – na co możesz wydać pieniądze a na co nie. Zastanawiasz się na co wydajesz najwięcej kasy i jak możesz to zmienić – to bardzo ważne, żeby uświadomić sobie gdzie ucieka 😝. Ja w większości robię zakupy on-line więc dobrze przejrzeć historię konta (oj mało przyjemne😭) i przeanalizować co pozarło twoje finanse. Wiem już, że sporo kosztują mnie książki, które kupuję szybciej niż zdążę przeczytać, ubrania na specjalne okazje i jedzenie w restauracjach. A na co zdecydowałam, że mogę wydać? Bilety na autobusy i busy, szkolenia i ewentualnie uzupełnienie podstawowych elementów garderoby kapsułowej typu biały T-shirt czy jedna sukienka na lato. Nic poza tym! Łatwo nie będzie bo wiemy jak jest ale w grupie raźniej – więc jeśli chcesz tak jak ja, ogarnąć swoją gotówkę zapraszam do grupy na Facebooku „#lowbuy2020 Polska” Razem ogarniemy łatwiej swoje finanse 👍