Jak to z tymi świętami?

No właśnie, jak to jest u nas z tymi świętami? Minimalistyczne? Wystawne? A może wcale?

Jesteśmy ateistami wychowanymi w dość tradycyjnych, katolickich rodzinach i ten czas przeżywamy w wymiarze rodzinnym a nie duchowym.

Ale po kolei – zacznijmy od opakowania 🙂 czyli – czy jako minimalistka i ateistka mam w domu dekoracje, choinkę itd? Tak 🙂 mamy dekoracje, ale są one typowo zimowe, nie związane w żaden sposób z religią – czyli nie znajdziesz u mnie aniołków czy szopki, oraz ograniczają się do kilku elementów skupionych w salonie. W zasadzie to jedyny czas kiedy nasz dość minimalistycznie urządzony salon zmienia się na trochę. Rekompensuję, sobie i dzieciom, tymi dekoracjami zimę, której one nie mogą się doczekać, a ta jak na złość co roku przychodzi coraz później. Mamy również choinkę i pod nią gwiazdkowe prezenty. W kwestii prezentów jest u nas troszkę inaczej – prezenty od nas dzieci otwierają już rano 24.12 a wieczorem czas na prezenty od babci, cioci i ewentualnie przyjaciół.

A co z Wigilią i Bożym Narodzeniem? Nie urządzamy Wigilii. Kiedy jeszcze żyła moja babcia wybieraliśmy w który z tych dni będziemy spędzać z rodziną męża a który z moją babcią. Teraz, kiedy moja babcia już nie żyje, mąż zabiera dzieci do swojej mamy a ja w tym czasie kończę szykować kolację, bo od 10 lat organizujemy u siebie mini przyjęcie dla wszystkich naszych przyjaciół. Kiedy skończą już biesiadować w gronie swoich rodzin, przychodzą do nas. To taka nasza mała, wyjątkowa tradycja.

Jedzenie – tak, w tym czasie gotuję lub staram się 😂 ugotować (historia mojej ryby po grecku, której nikt nie odważył się spróbować jest niezłą anegdotą 😂 ale o tym może innym razem) kilka tradycyjnych potraw ale to tylko dlatego, że po pierwsze mamy aż trzy dni siedzenia w domu i coś w lodówce musi być, a po drugie, mam przed świętami sporo wolnego czasu więc po prostu mogę przygotować więcej pracochłonnych potraw niż na co dzień.

Nasze dzieci znają tradycję, wiedzą jak katolicy spędzają święta. Nie trzymamy ich w bańce, uczymy tolerancji i poszanowania kultury. Chcemy jednak aby przeżywały ten czas, jako czas bliskości rodzinnej, której często, nawet w katolickich rodzinach brak. Znam to z autopsji i rozmów ze znajomymi. „Rodzinny najazd” świąteczny często jest smutnym obowiązkiem, upstrzonym sprzeczkami, zmęczoną mamą, kamuflowaniem niezabliźnionych uraz i waśni. My tego nie chcemy – po całym roku gonitwy i zarobienia, chcemy na luzie w miłej atmosferze i bez spinki pobyć razem.

Czy jest nam w tym czasie trudniej skoro jesteśmy ateistami? Na pewno jest inaczej. Nasz ateizm był trudny do zaakceptowania dla rodziny ze strony męża, ale nie sprawiali nam trudności… W obecnych czasach komercjalizacja świąt i „Last Christmas” płynące z głośników od listopada spłyciło ich wymiar. Wspomina się „dawne święta” z nostalgią ale wiem, że czas sprawia iż idealizujemy – wszystko co „kiedyś” wydaje się lepsze niż „teraz” – było tak samo, tylko prezenty były mniej wystawne albo ich nie było…

Tak właśnie, mniej więcej ☺️ wygląda ten czas w moim domu. Tworzymy swoje własne rodzinne, małe tradycje i spędzamy ten czas celebrując to, że jesteśmy razem. A jak jest u was?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s