Czy można uznać, że osiągnełam sukces?

Czwartek upłynął mi na „kończeniu” domowego biura. Lekko nie było – skończyło się typowo kobiecą kontuzją czyli złamanym paznokciem ;P Ale sukces bez ofiar? Na dziś zostawiłam sobie kosmetyczne poprawki, ale jeśli mam być całkiem szczera – nie jestem zbyt zadowolona z efektów i nie wiem czy w tej przestrzeni mi się kiedyś uda być zadowoloną… Pomimo 5 worków śmieci (przede wszystkim makulatury) mam nieodparte wrażenie, że to raczej głębokie porządki niż minimalizm. Zostawiłam rzeczy, które otrzymały status „użyj i zużyj – nie kupuj nigdy więcej”, bo nie uznaję wyrzucania za najlepszy sposób pozbycia wszystkiego.

Uznam to za pierwszy krok, bo w końcu nie od razu Rzym zbudowano.

Wnioski – zakaz wstępu do papierniczego sklepu przynajmniej na rok hehehe już wiem, że jestem uzależniona od kupowania pięknych notesów i zeszytów….

Photo by STIL on Unsplash

W szaleństwie porządkowania największą zmorą okazały się stare kalendarze i plannery… Zbieraliśmy je z mężem przez dobrych kilka lat (nie pytajcie po co, bo teraz to sama nie wiem) i były ich aż dwa pudełka! Najlepszym wyjściem było by je spalić bo wyrywanie kartek i niszczarka okazała się niekończącą się pracą, ale podpalanie czegoś w mieszkaniu to chyba słaby pomysł ;P Skoro nie ogniem hehe to wodą – te najbardziej zapisane wylądowały bez okładek w wiadrze z wodą i się moczą ;P jak się zrobi paćka hehe wylądują w koszu.

I co teraz? Jeśli niszczenie kalendarzy przysparza nam tyle pracy i kłopotu czy mieć je jeszcze w wersji papierowej? Zapytałam dziewczyny na grupie „Minimalizm w praktyce”. Zdania jak zawsze podzielone ale jedna z dziewczyn słusznie zasugerowała, że wpisywanie „całego życia” w Google też nie jest zbyt dobrym pomysłem. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób – faktycznie nie mamy pewności jak te dane są przetwarzane. Google zostanie tylko do firmowego bukowania terminów dla mojej grupy a Moleskine do całej reszty. Koleją zmianą będzie wprowadzenie dodatkowego notesu do sesji planowania dla mojej grupy. Tego najbardziej mi było szkoda niszcząc kalendarze – a przenoszenie tych danych w formie fotek również nie było dobrym pomysłem bo na bank bym ich nie przepisywała – zaczynam od dziś.

Kolejny krok? Przestrzeń gdzie trzymam produkty i akcesoria na spotkania. Tu wam odpuszczę relację ;P

Popołudniu robimy sobie rodzinny „skrócony weekend” nad jeziorem bo w sobotę pracuje mąż a ja w niedzielę. Tak właśnie wyglądają nasze ciepłe miesiące – praca zabiera nam weekendy, już do tego przywykłam trochę ale musimy być kreatywni w pozostałe dni, żeby chłopcy nie odczuwali naszego braku. Pogodzenie bycia rodzicem z pracą…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s